Papierosa, bez narażania się na mandat, można zapalić w domu/fot. Sebastian Rzepiel Agencja Gazeta
Gliwiccy radni wprowadzili przepis, który zakazuje palenia 15 metrów od przystankowego słupka. - Z miarką nie będziemy chodzić - podkreślają strażnicy.
Miejska uchwała jest doprecyzowaniem tzw. ustawy antynikotynowej, która zakazuje m.in. palenia na przystankach komunikacji publicznej. Problem w tym, że do tej pory strażnicy nie za bardzo wiedzieli, czy karać jedynie osoby stojące pod wiatą czy w jej pobliżu też. Teraz samorządowcy doprecyzowali, że można wlepiać mandaty palaczom, którzy stoją 15 metrów od przystankowego słupka.
- Na pewno ułatwi nam to egzekwowanie przepisów. Do tej pory bardzo rzadko karaliśmy palaczy. 15 metrów będziemy traktować umownie, to często długość zatoczki autobusowej. Na pewno nie będziemy chodzić z miarką - zaznacza Żaneta Kurasz z gliwickiej straży miejskiej. Dodaje, że najbliższym czasie na przystankach w mieście pojawią się naklejki informujące o zakazie.
Krzysztof Król, rzecznik katowickich strażników, przypomina, że w Katowicach mandat można dostać jedynie za palenie pod przystankową wiatą. - W innych wypadkach mogą pojawić się sporne sytuacje, tak jak w przypadku zakazu parkowania 15 metrów od przystanku. Zdarza się, że kierowca chce, żebyśmy to udowodnili za pomocą miarki - mówi Król. Dodaje, że w zeszłym roku katowiccy strażnicy wypisali palaczom 250 mandatów. Ich wysokość sięga od 20 do 500 zł.
jm, Gazeta.pl Katowice















